|
W środę i w czwartek (24 i 25 marca) Kawon rozbrzmiewał dźwiękami gitar. Leszek Cichoński uczył, jak radzić sobie z problemami wykonawczymi podczas gry na gitarze. Wszystkie ćwiczenia i wprawki miały za zadanie ułatwić wspólne wykonanie utworów podczas Gitarowego Mostu. Jak było, najlepiej obrazują zdjęcia, które można obejrzeć w galerii. Wieczorem uczestnicy warsztatów mieli okazję posłuchać mistrza podczas koncertu, który rozpoczęły dwa lubuskie zespoły. Pierwszy zagrał zespól "5 Rano". Mocny groove i charakterystyczny vocal to atuty zespołu, który jest w znakomitej formie. Następnie scenę przejął zespół Instant Blues. Po czterech zagranych utworach, do zespołu dołączył Leszek Cichoński. I wtedy stało się jasne, że nie jest to typowy, "odegrany", koncert. Zaproszony przez Leszka do gitarowego dialogu Krystian Gorzelańczyk pokazał, że potrafi wycisnąć z gitary same perełki. Prowokowany przez Leszka, odgryzał się jak stary wyjadacz. Dzięki Krystian. Wreszcie przyszedł czas na koncert Leszka. Towarzyszyli Mu nasi, zielonogórscy muzycy: Zdzisław Babiarski - Hammond, piano el., Marcin Pędowski - bas el. i Marek Wesołowski - perkusja. Już po paru taktach słychać było, że muzycy precyzyjnie realizują założenia leadera. Znakomicie zabrzmiał Spaniel Daniel, zagrany w rytmie, jak to określił Leszek, "góralskiego walczyka". Nie zabrakło również kompozycji Hendrixa. W pewnym momencie Leszkowi pękła struna i natychmiast prowadzenie przejął Zdzisiu i Marcin, dając czas na usprawnienie instrumentu. Dalej były już tylko muzyczne szaleństwa. Leszek umiejętnie sterował emocjami, dając możliwość totalnego "wygrania się" muzykom. I wreszcie przyszedł czas na finał. Kto żyw chwycił za gitary, podążając za Leszkiem i zagrał Hey Joe. Jest coś magicznego w tym utworze, że wspólne granie daje tyle radości. Na zakończenie, wspólnie zagrano kompozycję Leszka Thanks Jimi i ogłoszono powstanie zespoły Green Mountain Guitar Band. Kto tego nie widział i nie słyszał, niech nie przegapi 1 maja.
|